Mateusz-Mis-Fotografia-sesja-na-Kubie

Przygoda na Kubie

Hej przygodo!

Tym razem będzie wyjątkowo o mnie i o mojej historii. Wyjazd na Kubę okazał się być dla mnie nie tylko fotograficzną orgią zmysłów, ale także przeżyciem daleko wykraczającym poza ramy typowych wakacji. Dość powiedzieć, że pewne wspomnienia zostaną już tam na zawsze, zaś do Polski przywiozłem stamtąd to szczególne uczucie, kiedy człowiek nie potrzebuje zbyt wiele jeść, a jego nogi nie dotykają powierzchni chodnika. Nie przesadzę jak napiszę, że przeżyłem jak dotąd moją przygodę życia, która mimo, że tam na wyspie dobiegła już końca, to tutaj w Polsce dopiero się rozpoczęła. Dzięki temu wyjazdowi poznałem fantastyczną dziewczynę, która, podobnie jak ja, szukała towarzysza podróży w sieci. Miesiąc później oboje poleciliśmy na Kubę by tam spędzić 12 najpiękniejszych dni jakich dotąd doświadczyłem. Dlatego już zawsze hasło „Kuba” będzie wywoływać na mojej twarzy uśmiech i błędny wzrok. 

Roztańczone dusze

Kuba to niezwykle specyficzne miejsce i na próżno szukać drugiego takiego samego. Gdybym miał jednym słowem opisać ten kraj to chyba użyłbym słowa „eklektyczny”. Tutaj pozornie nic do siebie nie pasuje, a mimo wszystko tworzy jakąś jedną, wyjątkową w swoim rodzaju całość. Architektura to wpływy różnych historii, jakie dotknęły ten kraj - budynki reprezentują różne style, no i przede wszystkim różnią się istotnie w swojej kondycji. Ludzie w większości są tu biedni, a jednak ich dusze są roztańczone. Wszechobecny brud i niedostatek miesza się gdzieniegdzie z wpływami wielkiego świata, do którego aspirują Kubańczycy. A wszystko to otacza przepiękna w swej urodzie natura i jej tropikalny klimat. Mentalnie i przede wszystkim gospodarczo swoje piętno wciąż odciskają tutaj niegdysiejsze rządy Fidela Castro. Szczęśliwie polityka Raúla Castro to wektor dobrych zmian, który najpewniej pomału będzie odbudowywać pozycję Kuby w świecie, dlatego warto poznać to miejsce teraz, bo upływ czasu będzie oswajać w pewnym sensie nieokiełznaną naturę tej wyspy. 

   

Raj dla fotografa

Dla wszystkich entuzjastów fotografii Kuba będzie istnym rajem i poletkiem do rozmaitych eksperymentów z formą. Tutaj nie trzeba szukać pomysłów na zdjęcie - one przychodzą same, bo Kuba to miejsce tętniące życiem i to takim, które z perspektywy przesyconego europejczyka jest czymś niezwykle dziwnym i fascynującym zarazem. Najlepszym tego dowodem jest to, że czasami wystarczyło tutaj stanąć na dowolnym skrzyżowaniu ulic, czy to w prowincji, czy to w mieście i obrać sobie jeden kadr - co kilka sekund wychodziło zupełnie inne zdjęcie. Jako fotograf jestem uraczony, chociaż skłamałbym gdybym napisał, że nie czuję niedosytu. Nie wykluczam zatem, że kiedyś tu jeszcze wrócę. Apel do wszystkich fotografujących: nie żałujcie niczego! Ani kart pamięci, ani baterii. To miejsce wzbudza apetyt do życia i do tego by dać temu wyraz choćby za pomocą zdjęć.

Hasta luego!