Fotografii zawdzięczam nowe życie.

 

    To było pierwsze zdanie jakie przyszło mi do głowy, kiedy postanowiłem napisać parę słów o sobie. To prawda. Niemal wszystko zmieniło się odkąd uczyniłem fotografię moim sposobem na życie. Swoją drogą to niezła ironia losu, bo moje pierwsze kontakty z aparatami w czasach analogowych nie należały do udanych. Za każdym razem po wywołaniu kliszy tata wracał z kopertą od fotografa i zwykle to kręcił głową, a to cmokał pod nosem. Zdjęcia robione przeze mnie dało się rozróżnić po tym, że były na przemian poruszone, nieostre, krzywe i wreszcie mój specjał – z obciętymi nogami w każdym kadrze. W odpowiedzi na to uznano, że świetnie się nadam do wykańczania kliszy, czyli wykorzystywania kilku ostatnich klatek, tak by rolka z filmem mogła przewinąć się w aparacie i być gotowa do wywołania.

Nie jestem przesądny i nie wierzę w przeznaczenie, ale z jakiegoś nieracjonalnego powodu aparat do mnie wracał. Na osiemnaste urodziny dostałem w prezencie od rodziców tzw. cyfrówkę i to nie byle jaką jak na owe czasy. Prezent był umotywowany tym, że jako chłopak wstępujący w dorosłość (przynajmniej metrykalnie) nie zdradzałem żadnych konkretnych zainteresowań i należało traktować to jako zakamuflowaną propozycję na zasadzie „może to cię zainteresuje i zrobisz z tego pożytek”. I tak też się stało. Fotografia stała się moją wiodącą formą spędzania wolnego czasu.

Jakieś dziesięć lat później pod wpływem różnych zawodowych rozczarowań stanąłem pod przysłowiową ścianą. Właśnie wtedy podjąłem się ryzyka i umówiłem się sam ze sobą, że uczynię wszystko by żyć właśnie z fotografii, która od lat przynosiła mi satysfakcję. Moje życie zaczęło się stopniowo zmieniać by doprowadzić mnie do momentu, w którym jestem obecnie. Zachowałem pasję z przed lat i uczyniłem ją integralną częścią mojego nowego życia.

Fotografia to jedno z tych zajęć, które pozwala na nieustanne poznawanie nowych ludzi. Nigdy wcześniej nie podejrzewałbym siebie, że stanę się tak bardzo głodnym ludzi i kontaktu z nimi. Jesteście moją największą inspiracją, doświadczeniem i nauką zarazem. To co robię zawdzięczam Wam i Waszej wrażliwości. W naszych spotkaniach najbardziej cenię sobie te krótkie chwile, gdy czasem zapominacie o mojej obecności i spontanicznie okazujecie sobie uczucia.  Staram się je odmalować tak jak je widzę i tak jak je tworzy fizyka światła i cieni. To jest treść naszych spotkań, która potem zerka na Was ze ścian, czy regałów w Waszych domach. Dlatego nigdy nie chcę reżyserować – chcę Was mądrze podpatrywać.

Poznajmy się! (Włącz mnie)

Dziękuję!