Marta i Bartek to ludzie, z którymi po raz pierwszy ściskasz sobie rękę i już wiesz, że masz ochotę się z nimi zaprzyjaźnić. Nie znam drugiej takiej pary, która miałaby w sobie tyle entuzjazmu do życia i niegasnącego uśmiechu na twarzy. Dzień swojego ślubu ochrzcili mianem turbobiesiady i jak się przekonacie – nie przesadzali!

Odlotowa para

Wspólną pasją Marty i Bartka jest paralotniarstwo. To zresztą bardzo zaraźliwa pasja, o czym przekonałem się na własnej skórze, bo ta dwójka wariatów w trakcie sesji poślubnej posadziła mnie w takim oto foteliku i wysłała precz do nieba.

Mateusz-Mis_Fotografia-Paralotnia

Obrączki

Wróćmy do dnia ślubu. Marta i Bartek w trakcie ceremonii wymienili się obrączkami i tu warto nawiązać do krótkiej, ale bardzo ważnej historii. Otóż dziadek Marty przygotował kiedyś zestawy obrączek, którymi postanowił w przyszłości obdarować swoich synów, wnuków i chrześniaków. Marta i Bartek wymienili się właśnie jednymi z tych obrączek. Dzięki temu moment wymiany obrączek mógł być bogatszy o uczczenie jeszcze jednej symboliki – domu. Nie obyło się też bez jednej niespodzianki, o czym przekonacie się poniżej.

Wesele na Góreczniku

Nie zabrakło także rodzinnych akcentów. Na sali, bowiem wiszące dzieła z koronki są autorstwa babci. Turbo biesiadę trudno zrelacjonować słowami. Ba! Tego nawet zdjęcia w pełni nie oddadzą. Wspomnę tylko, że imprezę poprowadził absolutnie genialny zespół „Cudawianki”, którego gościnnie wsparł zespół Mariachi Los amigos! Co tam się działo! Zapraszam do oglądania!