Zaczęło się niewinnie. Mieliśmy odwiedzić przydomową szklarnię i ranczo szwagra. Pogoda dopisywała, a apetyty na kolejne zdjęcia rosły. Pojechaliśmy na polanę skąd Bartek startuje wraz z różnymi śmiałkami, którzy decydują się na lot paralotnią. Padł pomysł by Marta i Bartek rozpędzali się trzymając taśmy tak by czasza od paralotni otwierała się na pełną szerokość w blasku zachodzącego słońca. Chwilę później siedziałem w tej małej łupince a pan młody (Bartek) odpalał to draństwo by wkrótce wzbić się w powietrze. Kiedy oswoiłem się z wysokością i ogólnymi wrażeniami wymyśliliśmy jeszcze jedno przedsięwzięcie. Młodzi w jednej paralotni, a ja w drugiej wraz z ich przyjacielem – również instruktorem. Tak oto powstały nasze zdjęcia! Przy okazji polecam Wam loty tandemowe z Bartkiem i jego ekipą! Szczegóły znajdziecie na funkyfly.

Zaś relację ze ślubu tych dwojga znajdziecie tutaj.