Z Sylwią i Danielem poznałem się w niecodziennych okolicznościach. Na nasze pierwsze spotkanie byliśmy umówieni na mieście, ale tuż przed zbliżającą się godziną spotkania otrzymałem zaproszenie na śniadanie do ich mieszkania. Chyba nigdy wcześniej nie doświadczyłem tak szybko skróconego dystansu i takiej otwartości na drugiego człowieka. W jednej chwili ląduję w kuchni obcych mi ludzi i popijam sobie świeżo wyciskany sok z pomarańczy.

Pasjonaci

Gdybym miał jednym słowem określić tę dwójkę, to powiedziałbym, że są pasjonatami. Czym się tak pasjonują? Ano życiem moi drodzy! Ta dwójka w nieprawdopodobny sposób korzysta z życia. Ciągłe pomysły, projekty, ciągle w biegu i ciekawość wszystkiego. Mam siebie za gadułę i człowieka, który potrafi wzniecić ogień rozmowy, ale przy nich byłem kompletnie bez szans. Ale trudno się dziwić. Tyle aktywności i zainteresowań, których się imają przysparza im przy okazji wielu opowieści i dygresji.

Multikulti

Sylwia wraz z Danielem upodobali sobie kulturę bliskiego wschodu. Sylwia prowadzi swoją szkołę językową, gdzie przewodnim językiem jest arabski, zaś jedną z pasji Daniela jest prowadzenie baru serwującego piwa rzemieślnicze. Dzięki temu połączeniu regularnie organizują koncerty i spotkania autorskie. Oboje dużo podróżują, a nim się poznali Sylwia pomieszkiwała w Hiszpanii, Algierii, czy choćby w Tunezji. Z tego powodu na ich ślubie i weselu nie mogło zabraknąć gości z różnych zakątków świata.

Folwark

Tego dnia stary folwark zamienił się w szczególne miejsce. Miejsce pełne wspomnień, nawiązań oraz dekoracji autorstwa Sylwii (mi.in. wszechobecne makramy). Uroczysty przyjazd młodych został zainuaugorwany w iście słowiańskim klimacie, który najpiękniej wybrzmiał w trakcie starego obrzędu oczepin.

Moja największa nagroda

Nie zawsze mam okazję osobiście dostarczyć Wam gotowe zdjęcia, a jeszcze rzadziej widzieć Wasze pierwsze reakcje, kiedy oglądacie odbitki. Niepohamowane wzruszenie i komplementy, które wtedy otrzymałem napełniły mnie radością i wielką satysfakcją. Dziękuję.